Wszyscy jesteśmy fleksitarianami

Często słyszę w dyskusjach dotyczących jedzenia i niejedzenia mięsa argumenty odnoszące się do przystosowania człowieka do określonej diety. Jedna strona argumentuje, że gdyby człowiek miał być roślinożerny to miałby żołądek jak krowa, druga strona odpowiada, że gdyby miał być mięsożerny to miałby wykształcone kły i pazury.
Pierwsza ripostuje, że człowiek jest bardziej owocożerny niż trawożerny, dlatego widzi kolory, tamci zaś wskazują, że widzenie dwuoczne jest przystosowaniem drapieżniczym. Najciekawsze w tym wszystkim jest to, że dyskusja ta trwa od lat i wszystko wskazuje na to, że jedni i drudzy mają rację.
Pogrzebałam sobie w literaturze i mam już swoje zdanie na ten temat. Prawdą jest, że człowiek jest roślinożerny, bo przykładowo nie syntetyzuje witaminy c i prawdą jest również, że rozwój mózgu do współczesnych rozmiarów nie byłby możliwy bez dodatkowego źródła białka pochodzenia zwierzęcego. Co więcej są pośrednie dowody archeologiczne na to, że wyparliśmy zarówno koty szablozębne, jak również doprowadziliśmy do wyginięcia niektórych gatunków roślinożernych, a wszystko to przy naszej pozornie fizycznej słabości.
Teraz naszego największego osiągniecia ewolucyjnego, możliwego dzięki konsumpcji mięsa, możemy użyć do świadomej decyzji o tym co dalej. Nasz mózg pozwala nam podjąć decyzje czy będziemy dalej konsumować mięso w takich ilościach jak robimy to obecnie w cywilizacji zachodniej, nadmiernie obciążając środowisko, czy zupełnie z niego zrezygnujemy skazując się na sporo niewygód i braków substancji odżywczych, czy może jak podpowiada wiele filozofii wybierzemy rozwiązanie pośrednie. Cieszy mnie, że ta właśnie droga staje się coraz bardziej popularna i ma nawet już swoja własną nazwę – fleksitarianizm.
Dodaje on dużo koloru do dotychczas czarnobiałych stanowisk mięsożerców i wegetarian, głównie ze względu na ciekawe motywacje związane z świadomymi wyborami rodzaju mięsa, a nie tylko jego ilości. Tych motywacji jest pewnie nieco mniej niż wegetarian, ale wciąż bardzo dużo, od bioróżnorodności, tematów związanych z klimatem, aż po dobrostan zwierząt.
Być może homo stało się sapiens właśnie po to by móc podejmować wielowymiarowe, różnorodne, niejednoznaczne decyzje, jakby chociażby ta o fleksitarianizmie.

Dodaj komentarz

Pole wymagane
Pole wymagane (e-mail nie będzie widoczny)
Pole wymagane

Autor artykułu

Agnieszka Kwietniewska

Agnieszka Kwietniewska

Aktywna mama. Markę Goodvalley traktuje jak trzecie dziecko. W swojej rodzinie już od dawna zakorzenia fleksitarianizm i całkiem dobrze jej to wychodzi. W wolnym czasie czym prędzej wskakuje w sportowe buty, chwyta słuchawki i biegnie przed siebie.