Obiad fleksitariański – na czym polega?

Fleksitarianizm tak naprawdę nie jest niczym nowym. Istniał od zawsze, wielu ludzi od dawna stosowało tę dietę nie wiedząc nawet, że są flekistarianami. Lubimy jednak nazwy, więc i ten elastyczny wegetarianizm otrzymał swoją. I dobrze, bo dzięki temu staje się bardziej powszechny, częściej się o nim mówi, a ludzie coraz bardziej zwracają uwagę na własne zdrowie i ograniczają spożywanie mięsa.

Dieta fleksitariańska nie ma sztywnych reguł i zasad – to raczej sposób odżywiania, który skupia się na polepszeniu zdrowia oraz dbaniu o planetę. To idealny kompromis – nie eliminujemy z diety żadnej grupy produktów. Stawiamy jednak na jakość ponad ilością, a mięso traktujemy jako towar luksusowy – jedząc tylko to dobrej jakości i sporadycznie. Dzięki temu, w odróżnieniu od diety wegańskiej czy wegetariańskiej łatwiej jest dostarczyć organizmowi witaminy B12 oraz łatwo przyswajalnego białko i żelaza.

Skoro jednak ten sposób odżywiania nie ma żadnych konkretnych zasad to jak właściwie wygląda fleksitariański obiad?

 

Mięso jako dodatek

We flexi daniu królują warzywa, owoce i pełnoziarniste zboża. To one dostarczają nam najwięcej witamin i dbają o różnorodność naszego mikrobiomu. Im bardziej kolorowo – tym lepiej! Nie musimy rezygnować całkowicie z mięsa, ale podejście to przeformatowuje nasz stosunek do niego. Mięso przestaje być głównym bohaterem dania – staje się do niego dodatkiem. Odwracamy tu znane z domów rodzinnych proporcje talerza – niech co najmniej ¾ jego powierzchni zajmują kolorowe warzywa i kasze.

Zamiast zjeść steka z kilkoma ziemniaczkami, wybierzmy sałatkę pełną zieleniny, soczystych pomidorów, grillowanej cukinii i dodajmy do niej cienkie plasterki dobrej jakości wieprzowiny. Może tym razem zamiast schabowego wielkości talerza podajmy warzywny, odżywczy gulasz z kawałkami schabu – a na śniadanie niechaj pojawi się pełnoziarnisty tost z awokado i szparagami okraszony chipsem z boczku, a nie parówki z ketchupem.

Fleksitarianizm uczy nas na nowo traktować mięso jako towar luksusowy, wyjątkowy – nie spożywamy go codziennie, tylko w niektóre dni w tygodniu. Doceniamy jego smak, strukturę i soczystość tworząc z niego pyszny dodatek do naszych warzywnych dań.

 

Jakość ponad ilość

Traktujmy siebie i swój organizm z odpowiednim szacunkiem – dbajmy o niego, odżywiajmy i myślmy przyszłościowo. Przygotowując obiad w duchu flexi stawiajmy na jakość używanych składników, a nie na to, żeby było ich jak najwięcej. Zwykle jest ich bowiem za dużo i wstajemy od stołu ociężali. Nasze ciała będą nam bardziej wdzięczne za mniejszy kawałek świetnej jakości wieprzowiny, niż za wielkiego naszpikowanego antybiotykami kotleta schabowego, który nie dostarczy nam ani wartości odżywczych ani smaku.

Zwracanie uwagi na jakość dotyczy zarówno mięsa, jak i warzyw. Jeżeli możemy – wybierajmy te ekologiczne (zwłaszcza te, które znajdują się na liście tzw. parszywej dwunastki). Szukając mięsa i wędlin – zapoznajmy się z ich składem, zastanówmy się kto jest ich producentem, jak zwierzęta są przez niego traktowane, czym karmione. Podarujmy sobie odrobinę luksusu za każdym razem, kiedy spożywamy kolejny posiłek.

Ukłon dla dobra planety

Elastyczny wegetarianizm wspomaga nie tylko zdrowie nasze, ale i naszej planety. Ograniczając ilość spożywanego mięsa i zwracając uwagę na jego jakość, działamy w celu stopniowego zmniejszenia emisji gazów cieplarnianych przez wielkie koncerny mięsne. Miejmy na uwadze ekologię przy komponowaniu naszych obiadów i dodatków do nich – zwracajmy uwagę na to, czy producent mięsa, które jemy jest pro-ekologiczny, starajmy się kupować warzywa i nabiał od lokalnych rolników i producentów. Pamiętajmy również o dodatkach – lepiej popić nasze danie wodą, która nie zakłóci jego smaku aniżeli przesłodzonym napojem gazowanym, którego produkcja niezwykle obciąża planetę.

 

Sezonowość

Gotując fleksitariańsko stawiamy na sezonowość! Kupowanie lokalnie tego, co akurat nam daje matka natura najmniej szkodzi klimatowi, ograniczając import, który zostawia duży ślad węglowy. Sprawia też, że odżywiamy się zdrowiej – warzywa transportowane godzinami w różnych warunkach zwykle tracą chociaż część swoich wartości odżywczych. Traci na tym również ich smak – aby dotarły do Polski niezepsute rozpoczynają swoją podróż jeszcze niedojrzałe. Importowane truskawki nigdy nie będą smakowały jak te polskie, słodkie i soczyste. Wiosną obok kawałka steka połóżmy mnóstwo zgrillowanych zielonych szparagów, latem zajadajmy się bobem i truskawkami, a jesienią stawiajmy na dynię. To nie tylko zdrowe, ale smaczne i cieszy oczy.

 

Kreatywność i smak

Obiad fleksitariański ma być przede wszystkim smaczny. Gotujemy na własnych warunkach, bez sztywnych reguł – wykorzystajmy to! Dzięki temu, że ograniczamy ilość mięsa na talerzu możemy być bardziej kreatywni, kombinować z przyprawami i dodatkami. Pokuśmy się czasami o zastąpienie mięsa w tradycyjnych potrawach roślinnymi zamiennikami – może tym razem zrobimy tofu tikka masala zamiast używać kurczaka? Innym razem łączmy smaki, dodajmy coś więcej – do jajecznicy na boczku dorzućmy trochę kolendry i pomidorków koktajlowych. Odczarujemy nasze typowe śniadanie, dostarczając sobie jednocześnie większej ilości składników odżywczych.

Wiadomo, że jemy również oczami – elastyczny wegetarianizm ułatwia nam komponowanie nie tylko smacznych, ale i pięknych posiłków. Warzywa, owoce i zioła są kolorowe – można z nich stworzyć przepiękne kompozycje na talerzu. Dajmy ponieść się naszym wewnętrznym artystom!

Nie marnujemy

Zanim wyjdziemy na kolejne wielkie zakupy otwórzmy lodówkę i zastanówmy się, co możemy ugotować ze składników, które w niej zostały. Czasami wystarczy ich jeszcze na kilka obiadów, a zwykle dokupienie zaledwie kilku składników pozwoli na wyczarowanie wielu świetnych posiłków. Róbmy przemyślane zakupy, kupujmy tylko tyle, ile nam potrzeba – lepiej zapłacić więcej za świetnej jakości kawałek wieprzowiny niż wydać tyle samo na kilogramy tanich piersi z kurczaka, z których połowę wyrzucimy, bo nie zdążymy ich zjeść.

Tworząc obiad fleksitariański staramy się zatem nie tworzyć resztek – zużywać na przestrzeni kilku dni wszystko to, co kupiliśmy. Zblendujmy starsze zioła na pesto, z miękkich warzyw korzeniowych zróbmy gulasz, a z czerstwego chleba pudding chlebowy. Nie wyrzucajmy mięsa, z którego gotowaliśmy rosół – zmielmy je razem z warzywami i zróbmy chrupiące krokiety. Nasze babcie gotowały tak od lat, więc to naprawdę nie jest trudne!

 

Zdrowy, zbilansowany posiłek

Elastyczny wegetarianizm jest uważany obecnie za jedną z najzdrowszych diet – choć ja nazwałabym go bardziej sposobem odżywiania. Skoro większość osób przechodzi na fleksitarianizm ze względów zdrowotnych, to warto zadbać, aby nasz posiłek był taki pod każdym kątem – niech na talerzu znajdzie się białko, węglowodany i tłuszcze. Białko mogą nam dostarczyć strączki albo dobrej jakości mięso, jako źródło węglowodanów wybierajmy pełnoziarniste makarony czy kasze, a oliwa z oliwek czy olej lniany pomogą nam wchłonąć witaminy z tych wszystkich warzyw na naszym talerzu.

 

Obiad fleksitariański to tak naprawdę po prostu zdrowy, pełen wartości odżywczych, smaczny i kolorowy posiłek składający się z dobrej jakości, sezonowych produktów. Posiłek, w którym główny prym wiodą warzywa i pełnoziarniste zboża, a mięso staje się pysznym dodatkiem. Gotujemy jednak na własnych warunkach – nie musimy obierać żadnej ze stron – mięsnej czy niemięsnej. Skupmy się na zasadzie mniej znaczy więcej i smakujmy każdy kęs.

Dodaj komentarz

Pole wymagane
Pole wymagane (e-mail nie będzie widoczny)
Pole wymagane

Autor artykułu

Dorota Domino

Dorota Domino

Z miłości do gotowania i fotografii rzuciła zawód radcy prawnego - od tej pory przyrosła do talerza i aparatu. W kuchni używa tylko naturalnych produktów, je fleksitariańsko, piecze bez cukru, kocha kawową alternatywę. Zawodowo zajmuje się fotografią kulinarną, uczy gotować, a przepisami na zdrowe smakowitości dzieli się na blogu i w ebooku. Tony masła orzechowego, które pochłania, spala podczas nieustannych podróży, górskich spacerów, jogi i pilatesu - a podczas medytacji myśli o tym, co zaraz zje.