Fleksitarianizm? Z czym, a właściwie, co się je

Coraz bardziej nasz światopogląd określa jaki mamy stosunek do konsumpcji mięsa. Obecnie mamy walczących vegan, a nawet frutarian i jest w tym wiele sensu, ponieważ jedzenie i niejedzenie mięsa wiąże się również z naszym stosunkiem do rolnictwa, klimatu, oszczędzania zasobów, dobrostanu zwierząt, zdrowej diety czy używania antybiotyków w hodowli zwierząt.

Jednak czy na pewno, w tym zakresie musimy zajmować pozycje skraje?

Weźmy pod uwagę sytuację, w której jestem mięsożercą, ale dużo bardziej pasuje mi złoty środek. Czyli świadome ograniczenie spożycia mięsa przy jednoczesnym starannym jego doborze. Chcę jeść mięso w rozsądnych ilościach, ale nie chcę wspierać obciążającego dla środowiska rolnictwa, wielkoformatowych ferm, a już na pewno nie chcę się przyczyniać do zmian klimatu. Od kiedy tak mam? Nie wiem od kiedy dokładnie, ale od około 3 lat.

Dopiero niedawno okazało się, że jestem fleksitarianką. I w końcu w dyskusjach światopoglądowych z konsumowaniem lub niekonsumowaniem mięsa jestem w stanie się nazwać i umiejscowić.

Dodaj komentarz

Pole wymagane
Pole wymagane (e-mail nie będzie widoczny)
Pole wymagane

Autor artykułu

Agnieszka Kwietniewska

Agnieszka Kwietniewska

Aktywna mama. Markę Goodvalley traktuje jak trzecie dziecko. W swojej rodzinie już od dawna zakorzenia fleksitarianizm i całkiem dobrze jej to wychodzi. W wolnym czasie czym prędzej wskakuje w sportowe buty, chwyta słuchawki i biegnie przed siebie.